Wyobrażał sobie Kurtza głównie jako głos, ponieważ jego największym talentem zdawała się być umiejętność mówienia. Marlow idealizował sobie Kurtza, uważając go za człowieka, który jest niesamowicie mądry i chce pomagać innym ludziom. Później dowiadujemy się, że Kurtz dostał w Europie zlecenia stworzenia referatu, będącego wytyczną dla organizacji o nazwie “Towarzystwo Tępienia Dzikich Obyczajów”. Wśród wszelkich altruistycznych nakazów, dotyczących działań na terenach “dzikich”, przesłanie było proste i zarazem okrutne: zabicie wszystkich tubylców. Marlow zdaje sobie sprawę z siły oddziaływania Kurtza: “Miał władzę pociągania za sobą dusz – przez czar czy też grozę – w straszliwy, szatański taniec na własną cześć”. Wreszcie statek dociera do celu. Załogę wita młody Rosjanin, który opiekuje się Kurtzem. Marlow jest zdumiony Rosjaninem – dla niego to bajkowa postać, gdyż widać w nim zaangażowanie, energię, oraz wielki podziw dla Kurtza. Okazuje się, że Kurtz stworzył własne, czarnoskóre wojsko. Marlow ogląda palisadę z głowami Murzynów. Rosjanin tłumaczy, że należały one do buntowników. Marlow zaskoczony jest władzą, jaką posiada tutaj właściciel stacji, który przez tubylców postrzegany jest jako Bóg.
Rosjanin stale opowiada o Kurtzu, w tym o ceremoniach urządzanych na cześć właściciela stacji. Nastąpiła chwila, na którą Marlow czekał – zobaczył po raz pierwszy słynnego Kurtza. Był on na noszach i przemawiał do zgromadzonego tłumu. Choroba nie przeszkadzała mu w mówieniu – dalej miał poważny, mocny głos i nadal był tam autorytetem. Marlow miał zająć się Kurtzem w małej kajucie. Kurtz jest opanowany, a Marlow jest wciąż pod wrażeniem jego głosu. Na brzegu znajduje się kobieta – kochanka Kurtza, po twarzy, której widać, że jest smutna i cierpi. Okazuje się, że Kurtz rozkazał zaatakować wcześniej ich statek, aby opóźnić jego przybycie.
Posted in Inne | Tags: Jądro ciemności, Kurtz | No Comments »
W tym czasie obserwuje również, jakimi prawami rządzi się kolonia. Frazą, która budzi tam największe emocje jest: „kość słoniowa”. Ludzi o białej skórze pozorują pracę, a tak naprawdę spiskują i knują. Jedyne, na czym im zależy to udział w zyskach z handlu kością słoniową. Marlow jest świadkiem sceny chłosty jednego z tubylców za rzekome podpalenie słomianej chaty. Jeden agent po raz kolejny mówi Marlowi o Kurtzu: “To nadzwyczajny człowiek. On jest wysłańcem litości i nauki, postępu, i diabli wiedzą, czego tam jeszcze”. Marlow wyobraża sobie postać Kurtza, jednak jest on dla niego tylko głosem. Nie potrafił go sobie do końca wyobrazić. Słuchającym go mężczyznom przyznaje, że ma wrażenie jakby opowiadał im sen, i że żaden wysiłek nie odda istoty tego snu: “Nie, to niemożliwe; niepodobna dać komuś żywego pojęcia o jakiejkolwiek epoce swojego istnienia, o tym, co stanowi jej prawdę, jej znaczenie, jej subtelną i przejmującą treść. To niemożliwe. Żyjemy tak, jak śnimy – samotni” Kiedy Marlow leży na pokładzie parowca, słyszy jak kierownik wyprawy rozmawia o Kurtzu ze swoim. Nie wypowiadają się o nim pochlebnie – mówią, że jest złym człowiekiem, który ma za duże wpływy. Ewidentnie chcą się jego pozbyć i spiskują jak to zrobić, nie zważając na etykę i zasady moralne. Czują się całkowicie bezkarni, kiedy nie są w swojej ojczyźnie: “Wszystko, wszystko można zrobić w tym kraju (…) Nikt tutaj, rozumiesz, tutaj, nie może zachwiać twojego stanowiska. A dlaczego? Bo wytrzymujesz ten klimat, przetrwasz ich wszystkich”. Marlow z kontekstu rozmowy domyśla się, że rozmawiają oni również o konkurencie Kurtza. Podróż do stacji Kurtza nie jest łatwa, szczególnie, że czasem statek osiadał na za płytkim dnie. Wobec tego załoga wzięła na statek kilku wielkich tubylców, którzy pomagali w pracy. Marlow rozmyśla nad miejscem w którym się znajduje, oraz nad mieszkańcami Afryki, którzy nie wydają mu się tak wyobcowani i nie godni szacunku, jak wydaje się innym. W pewnym momencie podróży załoga znajduje księgę żeglarską i tajemniczą wiadomość, by się zbytnio nie spieszyli i płynęli ostrożnie Wiadomość okazuje się być ważna, ponieważ wkrótce zostają zaatakowani przez tubylców – ginie palacz (którego pracę wcześniej podziwiał Marlow), oraz sternik.
Posted in Fred Durst, Inne | Tags: Inne, opowieść | No Comments »
Tuż przed wyjazdem Marlow zaczyna obawiać się podróży francuskim statkiem. Czuje jakby zmierzał do ‘”rodka ziemi”, do “jądra ciemności”. Z parowca dostrzega fragment wielkiej, czarnej i tajemniczej dżungli. Z każdym dniem widok nie ulega zmianie – wciąż widać skraj dzikiej dżungli. Marlow ma przez to wrażenie, że statek stoi w miejscu. Po miesiącu parowiec dopływa do jednej ze stacji spółki, gdzie marynarz po raz pierwszy widzi ciężką pracę czarnych ludzi przy budowie kolei. Pilnuje ich mężczyzna ze strzelbą na ramieniu. Czarnoskórzy wyglądają jak cienie – są wychudzeni i bardzo zmęczeni. Niektórzy z nich są tak zmęczeni, że odchodzą na bok i umierają. Marlow ogląda koniec życia czarnego chłopca, któremu tuż przed śmiercią, daje suchar chleba. Chłopiec miał wokół szyi zawiązane pasemko białej wełnianej przędzy. Marlow nie wiedział, czemu miała służyć taka nietypowa ozdoba. Ma wrażenie, jakby dostał się w nieludzkie miejsce – pierwszy krąg piekła. Następnie poznaje dostojnego księgowego firmy, oraz buchaltera. Jest tak zadbany, że wygląda jakby był z całkowicie innego miejsca, z innego świata. Miał on: śnieżne spodnie, nakrochmalony kołnierzyk, krawat i lakierki. On również mówi mu pierwszy raz o Kurtzu. Z relacji, Marlow dowiaduje się, że Kurtz jest nietuzinkowym człowiekiem, który posiada największe udziały w zyskach ze sprzedaży kości słoniowej
Marlow wraz z nowo poznanymi osobami opuszcza stację, aby po kilku dniach dotrzeć do stacji centralnej. Tam władzę sprawuje dyrektor. Myśli nad tajemnicą tego człowieka, gdyż dyrektor jest niewykształconym kupcem, bez widocznych talentów. Natomiast jego stacja jest w bardzo kiepskim stanie. Marlow zastanawia się zatem, co decyduje o jego tutejszej „wielkości”. Marlow stwierdził, że człowiek ten wyróżnia się odpornością na trudne afrykańskie warunki klimatyczne, ponadto wzbudza w innych niepokój. Któregoś razu ktoś usłyszał jak dyrektor mówił: “Ludzie, którzy tu przyjeżdżają, nie powinni mieć wnętrzności”. Po raz drugi o Kurtzu, Marlow słyszy od dyrektora. Krążyły pogłoski, że Kurtz jest chory. Dyrektor mówi Marlowi, że Kurtz jest wyjątkowym człowiekiem i wybitnym agentem. Marlow jest coraz bardziej zaintrygowany słynnym agentem. Następne miesiące poświęca na naprawdę wydobytego parowca (który wcześniej zatonął)
Posted in Inne | No Comments »