I tak do było dalej:
W tym czasie obserwuje również, jakimi prawami rządzi się kolonia. Frazą, która budzi tam największe emocje jest: „kość słoniowa”. Ludzi o białej skórze pozorują pracę, a tak naprawdę spiskują i knują. Jedyne, na czym im zależy to udział w zyskach z handlu kością słoniową. Marlow jest świadkiem sceny chłosty jednego z tubylców za rzekome podpalenie słomianej chaty. Jeden agent po raz kolejny mówi Marlowi o Kurtzu: “To nadzwyczajny człowiek. On jest wysłańcem litości i nauki, postępu, i diabli wiedzą, czego tam jeszcze”. Marlow wyobraża sobie postać Kurtza, jednak jest on dla niego tylko głosem. Nie potrafił go sobie do końca wyobrazić. Słuchającym go mężczyznom przyznaje, że ma wrażenie jakby opowiadał im sen, i że żaden wysiłek nie odda istoty tego snu: “Nie, to niemożliwe; niepodobna dać komuś żywego pojęcia o jakiejkolwiek epoce swojego istnienia, o tym, co stanowi jej prawdę, jej znaczenie, jej subtelną i przejmującą treść. To niemożliwe. Żyjemy tak, jak śnimy – samotni” Kiedy Marlow leży na pokładzie parowca, słyszy jak kierownik wyprawy rozmawia o Kurtzu ze swoim. Nie wypowiadają się o nim pochlebnie – mówią, że jest złym człowiekiem, który ma za duże wpływy. Ewidentnie chcą się jego pozbyć i spiskują jak to zrobić, nie zważając na etykę i zasady moralne. Czują się całkowicie bezkarni, kiedy nie są w swojej ojczyźnie: “Wszystko, wszystko można zrobić w tym kraju (…) Nikt tutaj, rozumiesz, tutaj, nie może zachwiać twojego stanowiska. A dlaczego? Bo wytrzymujesz ten klimat, przetrwasz ich wszystkich”. Marlow z kontekstu rozmowy domyśla się, że rozmawiają oni również o konkurencie Kurtza. Podróż do stacji Kurtza nie jest łatwa, szczególnie, że czasem statek osiadał na za płytkim dnie. Wobec tego załoga wzięła na statek kilku wielkich tubylców, którzy pomagali w pracy. Marlow rozmyśla nad miejscem w którym się znajduje, oraz nad mieszkańcami Afryki, którzy nie wydają mu się tak wyobcowani i nie godni szacunku, jak wydaje się innym. W pewnym momencie podróży załoga znajduje księgę żeglarską i tajemniczą wiadomość, by się zbytnio nie spieszyli i płynęli ostrożnie Wiadomość okazuje się być ważna, ponieważ wkrótce zostają zaatakowani przez tubylców – ginie palacz (którego pracę wcześniej podziwiał Marlow), oraz sternik.
